Wstajesz rano i widzisz że koło ciebie nie ma twojego ukochanego. Dziwisz się bo to zawsze ty wstajesz wcześniej a Lou śpi do południa. Schodzisz do kuchni , robisz sobie herbatę a w między czasie zauważasz że Tomlinson siedzi w ogrodzie i uważnie się czemuś przygląda. Wypiłaś w spokoju herbatę , odstawiłaś kubek do zlewu a następnie poszłaś do ogrodu .
-Co robisz kochanie? - zapytałaś spoglądając na Louisa.
-Obserwuję - powiedział i nadal patrzył w ziemię .
-Co obserwujesz?
-Jak rosną marchewki
Zaśmiałaś się. Ukucnęłaś koło Lou .
-A może tak będziesz obserwował jak rośnie mały Tomlinson? - spytałaś .
-Ale przecież tu nie ma żadnego małego Tomlinsona skarbie - śmiał się.
-A właśnie że jest , tutaj - wskazałaś na swój brzuch .
-To ty..?
-Tak Louis jestem w ciąży - powiedziałaś ze spokojem
-O mój boże będę ojcem ! Ludzie będę ojcem! - krzyczał uradowany Lou .
-Idiota - skomentowałaś - Ale i tak cie kocham - przytuliłaś się do niego.
-Ja ciebie też , bardziej od moich marchewek - pocałował cię namiętnie w usta.
~Martha
Rozdział 11.
13 lat temu
Suoer blog! Swietnie piszesz imaginy! :) I początek jest nawet śmieszby ;p
OdpowiedzUsuńheh świetne
OdpowiedzUsuńZajebiście piszesz ; >
OdpowiedzUsuńOiioo..! Jakie to słodkie !
OdpowiedzUsuńHeh super
OdpowiedzUsuń